-MZT w ŚWIĘTOSZKU MOLIERA
-Kolejny spektakl MZT - "GRA MIŁOŚCI I PRZYPADKU"
-Bożonarodzeniowy występ MZT - Czego nie widać
-Dramat Romana Brandstaettera "Dzień gniewu"
-II Warsztaty Teatralne
-Przedstawienie p.t. "Paulina Jaricot"
-Misterium w wykonaniu MZT
-MZT pojechał na "Zaczarowanych"
-Ziarnko grochu...
-
MZT na „Dziadku do orzechów” w Siedlcach
-Opowieść wigilijna, czyli Bożonarodzeniowy występ MZT
-O MZT...
-Nowy spektakl...


MZT w ŚWIĘTOSZKU MOLIERA

Członkowie Młodzieżowego Zespołu Teatralnego działającego przy Parafii pw. WNMP w Stoczku Łukowskim razem z reżyserem - Ks. Krzysztofem Chacińskim postanowili umilić świąteczny weekend listopadowy i wystawić dla społeczności sztukę ŚWIĘTOSZEK, której scenariusz został przygotowany w oparciu o dzieło Moliera.

W poszczególnych bohaterów sztuki molierowskiej wcielili się:
Kamil Kozieł - Tartuffe -Świętoszek,
Paweł Walecki - Orgon,
Karolina Wróbel - Elmira (żona Orgona),
Rafał Dynek - Kleant (szwagier Orgona),
Kinga Wołoszka - Marianna (córka Orgona),
Łukasz Soczewka - Damis (syn Orgona),
Karolina Jurzysta - Pani Pernelle (matka Orgona),
Agnieszka Woźniak - Doryna (służąca Elmiry),
Sebastian Sobiech - Walery (zakochany w Mariannie),
Piotr Rosa - Loyal (komornik),
Bartosz Osiak - Urzędnik książęcy.

Występ został bardzo ciepło przyjęty przez licznie zebranych widzów i nagrodzony gromkimi brawami. Dla samych członków MZT był on także szczególnym, gdyż już dziesiątym przygotowanym przedstawieniem w trakcie trzech lat ich pracy. Z tej okazji Ks. Proboszcz Stanisław Bieńko podziękował Ks. Krzysztofowi i wszystkim członkom zespołu za trud i pracę, jakie wkładają w przygotowywanie spektakli i życzył dalszego owocnego rozwoju. Wręczył wszystkim występującym piękne różańce.

Młodsi koledzy działający w Szkolnym Zespole Teatralnym przy Zespole Szkół w Stoczku Łukowskim pod kierunkiem Ks. Leszka Gwardeckiego wręczyli starszym kolegom piękne róże. Nie obyło się też bez bukietu kwiatów dla Ks. Krzysztofa Chacińskiego, który cały swój wolny czas i energię poświęca na pracę z młodymi ludźmi i pomaga im rozwijać i kształtować swoją osobowość.

I tu by wypadało zakończyć, ale choć powyższy tekst jest taki "ułożony", wcale nie oddaje tego, co czujemy, gdy jako widownia oglądamy ich spektakle, a z drugiej strony nie przedstawia też uczuć, jakim poddają się członkowie MZT przed każdym występem.

Trochę znam pracę Zespołu "od kuchni" i może to nie będzie wobec nich zdrada, jeśli powiem, że mimo wszelkich obowiązków - pracy, nauki na studiach, w szkole średniej podejmują się ciągle nowych wyzwań, przystają na wciąż nowe propozycje Księdza Krzysztofa (a On pomysłów ma dużo!) i ćwiczą, opanowują szpalty tekstu, przyjeżdżają w piątkowe wieczory do domów i zaraz pędzą na próby trwające do późnych godzin nocnych, a potem znów! Jeszcze nie jest wszystko dograne, jeszcze nie wygląda to tak, jak powinno, więc jeszcze jedna próba i kolejna, aż do skutku - do pierwszego przedstawienia. Ich obawa i zdenerwowanie, czy będzie wszystko, jak zaplanowali, a potem tylko ich gra i jak zwykle - wiele śmiechu i radości wśród publiczności i wrażenie, że jesteśmy w prawdziwym teatrze! I przeświadczenie, żę, by obejrzeć spektakl teatralny, wcale nie musimy jechać do dużego miasta! Ci młodzi ludzie na scenie wywołują w nas - widzach wszelkie doznania duchowe i to jest chyba dla nich głównym celem ciężkiej pracy. Oprócz występujących, w sztuki zaangażowanych jest wiele innych osób - ich pomoc, życzliwość i przychylność są niezbędne przy tworzeniu wszystkich spektakli. Ale najbardziej (choć stara się być opanowanym) występy przeżywa Ksiądz Krzysztof. W trakcie przygotowań jest zawsze z nimi, pracuje, podpowiada, nie szczędzi swych sił i ma ciągle nowe pomysły, by tylko uatrakcyjnić spektakl. Kiedy grają, siedzi w pierwszym rzędzie i stara się być spokojny. Gdy sztuka dobiegnie końca, przedstawia wszystkich, dziękuje, skromnie i lakonicznie nadmienia, ile wysiłku ich to kosztowało, ale już wtedy wystarczy spojrzeć na Jego twarz, jak jest rozjaśniona i jak Mu oczy błyszczą. Gdy patrzy na nich wszystkich, to widać od razu, że jest dumny i szczęśliwy, iż utworzył taką ekipę, która podejmuje się wszelkich wyzwań. Członkowie Zespołu znają się do tego stopnia, że mogą na sobie polegać jak w rodzinie. To jest bardzo budujące dzisiejszym świecie i właśnie za takie działanie i zachowanie, Księdzu Krzysztofowi i wszystkim Jego Artystom, powinniśmy szczerze i z serca podziękować!

Małgorzata Woźniak

Gratuluję i dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do powstania tego przedstawienia! Aktorzy zdemaskowali na oczach publiczności hipokryzję religijną oraz nadmierną ludzką naiwność i ufność. Jednakże: "A gdybyś już przesadą musiał grzeszyć stale. Lepiej zbyt wierzyć w ludzi, niż nie wierzyć wcale".

Ewa

Super!! Fajnie że jest taka grupka osób - przyjaciół która dąży i chce zmienić szarą rzeczywistość Stoczka, podnieść poziom kulturalny miasta popieram!!! i trzymam kciuki za dalszy rozwój i osiągnięcia; podobają mi się stroje i klimat jaki udało się stworzyć. GRATULACJE!!

Ania

Na ręce Księdza Krzysztofa składam gratulacje za "Świętoszka". Śmiało mogę powiedzieć, że poziom sztuk wystawianych przez MZT jest bardzo wysoki. Po co jeździć do W-wy czy do Siedlec jak pod nosem mamy kawał dobrego rzemiosła teatralnego. To do Stoczka powinno się robić wycieczki. Jeszcze raz gratulacje.

Piotr

-MZT w Teatrze "Rampa"


Kolejny spektakl MZT - "GRA MIŁOŚCI I PRZYPADKU"

W dniach 9 i 10 marca o godz. 17.40 z okazji dnia Kobiet w Sali dawnego kina "Echo" przez Młodzieżowy Zespół Teatralny została zagrana kolejna sztuka.

Komedia o innym tytule pierwszy raz pokazano przez włoskich aktorów króla Ludwika XV w 1730r. w Paryżu. W Polsce wystawiono ją w 1902r., a więc ma długą tradycję. Jednak jej temat - perypetie miłosne - jest ponadczasowy i ciągle aktualny jak przekonaliśmy się, oglądając sztukę.

Cóż można powiedzieć o spektaklu i grających?

Wydaje mi się, że już chyba nic ciekawego i odkrywczego… Tak, bo oglądając sztukę nie zawiedliśmy się kolejny raz.

Były knute spiski, szybko przebiegająca akcja, co nie nudziło. Komizm sytuacji, słowa i postaci. Doskonale dobrana dekoracja i stroje. Coraz lepsza gra aktorów - sadzę, że można tak z całą odpowiedzialnością za własne słowa powiedzieć o występujących. AKTORZY, bo "wkładają całe swoje serca" w to, co robią. Uczą się, studiują, a jednak zawsze wygospodarują czas, żeby solidnie przygotować się do występu - tym razem było ich sześcioro i mieli długie partie tekstu do opanowania. Na scenie, grając, bawili się, ale wiem, że przed samym występem byli poważni i dopracowywali swoje role do samego końca. Bardzo przeżywali, czy uda im się kolejny raz dobrze wystąpić.

W przygotowanie sztuki byli zaangażowani nie tylko sami występujący, ale też ci, co opracowywali muzykę i zajęli się sprawami technicznymi. Im również należą się serdecznie podziękowania.

Szczególne - i to też jak zwykle - chciałam zwrócić uwagę na zaangażowanie Ks. Krzysztofa, bo to znowu on namówił ich do podjęcia się kolejnego, poważnego wyzwania, to znowu on przesiadywał z nimi w zimnym kinie od godzin wieczornych do późnonocnych, to znowu on zadbał o detale i wszelkie szczegóły konieczne do wystawienia spektaklu, to znowu on najbardziej przeżywał ostatnie chwile przed występem, to znowu on był najbardziej rozpromieniony i szczęśliwy, gdy występ był długo oklaskiwany przez widzów, to znowu on jest ciągle z nimi, z nami, ze wszystkimi. Dziękujemy!

Po występie w niedzielę ks. Proboszcz Stanisław Bieńko skierował kilka słów do występujących. Serdecznie podziękował za dobrze przygotowaną sztukę i życzył dalszych sukcesów we wspólnej pracy członków MZT.

Na zakończenie każdego spektaklu na wszystkie panie czekały słodkie upominki przygotowane przez pracowników Gminnej Biblioteki Publicznej w Starych Kobiałkach. Za nie też bardzo dziękujemy!

Małgorzata Woźniak


Bożonarodzeniowy występ MZT - Czego nie widać

Tytuł jest i … co dalej?! Tak wiele myśli przychodzi do głowy, na tak wiele spraw chciałoby się zwrócić uwagę, tak wieloma myślami podzielić…

Członkowie Zespołu stanęli przed kolejnym zadaniem - nowa sztuka z całkowicie "własnym" scenariuszem. Obserwowałam ich pracę i, przyznam, na początku miałam trochę obawy. Nie na darmo Ks. Jan Twardowski w swej poezji zauważał: "Święta Bożego Narodzenia to tajemnica, której niepodobna ani zrozumieć, ani sobie wymyślić". Zastanawiałam się, czy zdążą, czy się uda, czy znów, rozbawiając widownię, ukażą tak poważne myśli, nad którymi trzeba choć na chwilę przystanąć, zadumać się, spostrzec drugiego człowieka, wyciągnąć rękę, uśmiechnąć się…

I ZNÓW IM SIĘ UDAŁO! Patrzyłam na ich grę, słuchałam rozmów, dialogów i "zaśmiewałam się do łez". Co jeszcze bardzo cieszy "starego pedagoga" ;), to widoczna ich wspólnota i więź na scenie podczas gry i na wszystkich próbach. To obserwowanie jak z "zaplanowanego" lub - nie chaosu powstaje takie maleńkie dzieło, które jest dla nas, dla naszego środowiska, które może być właściwie zinterpretowane często tylko "na własnym podwórku". To całe serca wkładane w pracę (oczywiście na czele z Księdzem Krzysztofem - bo BEZ NIEGO TAK NAPRAWDĘ NIC BY TAKIEGO NIE POWSTAŁO). To pomoc innym, bo występ Bożonarodzeniowy w tym roku nabrał szczególnego znaczenia, gdyż został ofiarowany choremu koledze z parafii.

Należy wspomnieć o bardzo udanym debiucie Gabrysi Szczepańczyk, która wcieliła się w przecudnego Aniołka i śpiewała Pastorałkę. Widać wyraźnie, że na scenie wśród starszych koleżanek i kolegów czuła się jak przysłowiowa "ryba w wodzie". Pomagała jej w tym dzielnie Emilka Kosut, której nasza scena nie jest już obca.

Jednym z gości honorowych przedstawienia w pierwszym dniu był Ks. Proboszcz Stanisław Bieńko. Bardzo zachwycił się sztuką i grą naszych aktorów. Dziękował im serdecznie za cały trud włożony w przygotowanie spektaklu. Podkreślił, że bardzo trafnie przekazali główną myśl świąt Bożego Narodzenia i przyjścia Syna Bożego na świat jako małego bezbronnego Dziecka. Ks. przytoczył myśl za słowami Ks. J. Twardowskiego: "Boże Narodzenie jest największym świętem człowieka. (…) Bóg jest tak wielki, że nie ogarnie Go cały wszechświat, i tak wielki, że może być bezbronny jak dziecko za panowania Heroda."

Członkowie MZT w podzięce za żywe zainteresowanie ich działalnością życzyli Ks. Proboszczowi szczęśliwych świąt Bożego Narodzenia i wręczyli Mu nagrania dotychczas wystawianych przez nich sztuk.

Czego nie widać - to prawda, kiedy Ksiądz Krzysztof powiedział, że tytuł sztuki można interpretować w różny sposób. Dosłownie - grający chcieli pokazać nam jak dużo pracy potrzeba, by coś powstało, jak często jesteśmy tylko słabymi ludźmi i czasem trudno nam "ogarnąć" zdarzenia codziennego życia… Sztuką jest jednak rzeczywiście nad nim zapanować i stworzyć COŚ - COŚ dla innych a zarazem dla siebie: "Lepiej jest dawać, niż brać" ;) Słowa te zostały wypowiedziane w trakcie sztuki i mogą być jej metaforą. Nad innymi znaczeniami możemy zastanowić się sami i tylko jeszcze …WSZYSTKIM CZŁONKOM MZT DZIĘKUJEMY ZA TO, ŻE SĄ I TWORZĄ!.

Obsada ról:
Reżyserzy: Kamil Kozieł, Rafał Dynek
Maryja: Karolina Wróbel
Józef: Paweł Walecki
Anioły: Kinga Wołoszka, Agnieszka Woźniak, Piotr Rosa, Emilka Kosut, Gabrysia Szczepańczyk
Pasterze: Łukasz Soczewka, Bartosz Osiak, Piotr Wojtasik
Trzej Królowie: Sebastian Sobiech, Adrian Sidor, Radosław Sałasiński
Muzyka: Michał Flis
Plakat: Grzegorz Zasuwik
Scenariusz: MZT
Reżyseria: ks. Krzysztof Chaciński


Sprawozdanie: Małgorzata Woźniak


 Dramat Romana Brandstaettera "Dzień gniewu" 

Młodzieżowy Zespół Teatralny po raz kolejny stanął na wysokości zadania. Sala widowiskowa dawnego kina "Echo" znowu na jeden dzień zamieniła się w teatr. 11 listopada, przy okazji narodowego Święta Niepodległości, aktorzy zmierzyli się z dramatem Romana Brandstaettera "Dzień gniewu". Opowiada on historię dwóch mężczyzn, którzy w młodości byli razem w seminarium w Rzymie. Po latach, w czasach II wojny światowej, ich drogi znowu się schodzą - jeden z nich jest polskim ojcem przeorem w klasztorze, a drugi niemieckim majorem gestapo, który prowadzi rzeź Żydów.

To było nie lada wyzwanie dla młodych aktorów i samego reżysera - ks. Krzysztofa. Wymagało wiele czasu, poświęcenia, zaangażowania, nauki długich i niełatwych tekstów, a przede wszystkim zrozumienia przesłania jakie płynie z dramatu. Paweł (Przeor): To była najtrudniejsza z dotychczas wystawianych sztuk. Ogrom tekstu do opanowania i emocje, które trzeba pokazać podnosiły poprzeczkę. Rafał (Żyd Emmanuel): Jestem bardzo zadowolony z występu. Myślę, że wszyscy stanęliśmy na wysokości zadania. Wcześniejsze założenia udało się zrealizować, czekamy na kolejne przedsięwzięcia i następne trudne wyzwania. Kamil (Major Born): Podjęliśmy się wystawienia trudnego dramatu i po ciężkich próbach myślę, że podołaliśmy zadaniu. Mi przypadła rola wywołująca raczej negatywne emocje, ale sądzę, że to ciekawe doświadczenie.

Udało się! Widzowie nie spodziewali się nawet w najmniejszym stopniu tego, co zobaczyli. Na twarzach można było momentami odczytać przerażenie, zaskoczenie i głębokie wzruszenie. Nawet ks. Kanonik Stanisław Bieńko, proboszcz naszej parafii, jak sam później powiedział, oglądał sztukę przez zaszklone oczy.

Nie trzeba daleko szukać aby znaleźć opinie widzów. Oto kilka z nich:

"Wielki ukłon dla waszego talentu, pracy i odwagi. Było świetnie. Nie mogłam powstrzymać łez wzruszenia.;) - Marysia";

Grzesiek - Rafał Dynek drugi raz zagrał Boga, jeszcze raz i będzie lepszy niż Morgan Freeman :] Klaudia - Naturalnie większość występujących już jest lepsza niż niejeden aktor pokroju Freemana

Jestem pod ogromnym wrażeniem. Zarówno tematyki jak i Waszej gry. Nie spodziewałam się... Wielkie brawa za odwagę, pracę i talent. :) dawno nic mi się tak nie podobało i taka jest prawda :) Genialne charakteryzacje, świetny dobór ról do ludzi, scenografia też super. Powinniście jechać na jakiś festiwal z tym, poważnie. - Ola

"Stwierdzam krótko: ŚWIETNA ROBOTA!!!!!!! - Radek"

"Bardzo, ale to bardzo mi się podobało. Gorąco polecam każdemu, kto jeszcze nie oglądał, bo myślę, że na dwóch spektaklach się nie skończy. Owacje na stojąco jak najbardziej słuszne. - Monika."

Aktorom i reżyserowi gratulujemy i czekamy na kolejne popisy teatralne!


 II Warsztaty Teatralne 

W dniach 29.06 -01.07. 2012r. w naszym miasteczku odbyły się II Warsztaty Teatralne, które poprowadzili aktorzy Teatru Muzycznego Tintilo, na co dzień występujący w Teatrze ,,Rampa''. Ta czwórka niesamowitych ludzi to: Damian Kaczor, Olga Izdebska, Marta Rytter i Jarek Kozielski. Warsztaty podzielone były na trzy bloki tematyczne: taniec, śpiew oraz wyraz sceniczny. Ponadto każdy z uczestników indywidualnie miał okazję szkolić swój śpiew i dykcję. W piątek, chwilę po zakończeniu roku szkolnego, młodzież z naszego regionu podążała dumnie by rozpocząć trzydniową przygodę ze sztuką. Wszyscy wchodząc na halę Zespołu Szkół w Stoczku Łukowskim, gdzie odbywać się miały zajęcia, pragnęli by ten weekend był wspominany jeszcze przez długi czas. Punktualnie o godzinie 15.30 rozpoczęły się warsztaty. Pierwszy dzień miał na celu integrację grupy i bliższe poznanie się. Na tzw. "pierwszy ogień" prowadzący przygotowali salsę. Ten latynoski taniec na początku wzbudził wśród uczestników przerażenie, lecz gdy już nauczyli się podstawowych kroków, strach minął, a nogi same rwały się do tańca. W głowach do dziś pozostają jeszcze słowa, którymi prowadzący taniec, sygnalizował np. zmianę partnerki. Po dwóch godzinach tańca przyszedł czas na śpiew. Szczególnie w oczach niektórych chłopców widać było przerażenie, ale jak się później okazało męska część uczestników świetnie czuła się śpiewając popularne ,,Don't worry, be happy''. Piątkowe zajęcia zakończyły się ćwiczeniami z aktorstwa i wyrazu scenicznego. Młodzież ćwiczyła tam między innymi dykcję. Na koniec uczestnicy podzieleni zostali losowo na trzy grupy. Został wyznaczony także sobotni plan zajęć. Sobotnie zajęcia zaczęły się dość wcześnie, bo już o godzinie 9.00. Każda grupa udała się na wyznaczone zajęcia. Plan na ten dzień był prosty, a mianowicie - dobrze się bawić. Jedna grupa udała się na zajęcia ze śpiewu, druga z aktorstwa, a trzecia z tańca. Po dwóch godzinach grupy zmieniały się. Wszystko szło według planu. Grupy miały okazję nauczyć się tańczyć popularny dziś hip-hop, dowiedzieć się jak rozgrzać np. przed spektaklem mięśnie twarzy i język, jak poprawnie wymawiać niektóre głoski, na co zwrócić uwagę w pantomimie, śpiewać na głosy piosenki. Uczestnikom udało się wszystko zrealizować. Hip-hop'owa choreografia na pierwszy rzut oka wydała się łatwa, ale kiedy w głośnikach zabrzmiały dźwięki piosenki, nie było wcale tak łatwo. Sztuką było zatańczyć wszystko w dobrym tempie. Od 13.30 do 15.00 uczestnicy warsztatów mieli przerwę obiadową, a po niej kolejne zajęcia. Po obiedzie zaczęły się już ostatnie zajęcia tego dnia. O 17.00 każdy z uczestników wyszedł z hali bardzo zmęczony, co tylko cieszyło instruktorów. Widzieli, że ich praca nie poszła na marne. O 18.30 grupa "warsztatowej" młodzieży spotkała się pod wiatą przy plebanii na ognisko. Czas umilało brzmienie gitar i zapach piekących się kiełbasek. Fani i miłośnicy sportu mogli spróbować swoich sił w siatkówce plażowej. Prawdziwy popis swych umiejętności aktorskich dał Kamil Kozieł, który zabawiał wszystkich swoimi dowcipami i piosenkami, a dzielnie kroku dotrzymywał mu także Bartosz Osiak. W miłej atmosferze zakończyło się spotkanie integracyjne uczestników II Warsztatów Teatralnych. Niedzielny poranek rozpoczął się Mszą Świętą o godzinie 9.00. Po Eucharystii o 10.30 rozpoczął się kolejny etap warsztatów. Uczestnicy w grupach udali się na wyznaczone wcześniej zajęcia. Na zajęciach tanecznych poznali modern jazz. Właśnie ten taniec najbardziej spodobał się większości młodzieży uczestniczącej w zajęciach. Na ćwiczeniach aktorskich grupy odgrywały różnego rodzaju scenki, wykonywali różnego rodzaju ćwiczenia na uruchomienie przepony i szkolili wyraźną wymowę. Na zajęciach śpiewu uczestnicy przerobili dużo pięknych i ciekawych piosenek. Podczas śpiewania prowadząca odkryła wiele nowych, dobrych głosów. Niestety o 16.30 nadszedł czas by zakończyć II Warsztaty Teatralne. Wielu uczestników aż uroniło łezki, lecz nikt się im nie dziwił. Mimo że to tylko dwa dni, młodzież zżyła się z instruktorami. Każda osoba uczestnicząca w zajęciach otrzymała pamiątkowy dyplom z grupowym zdjęciem. Prowadzący podsumowali warsztaty, które również dla nich były świetną przygodą. Można śmiało powiedzieć, że Damian Koczor pokazał uczestnikom jak poprzez taniec można wyrażać siebie i swoje uczucia. Olga Izdebska uświadomiła im, że aktorstwo to świetna zabawa. Marta Rytter nauczyła uczestników śpiewać i świetnie operować głosem, a Jarek Kozielski udzielił wielu cennych rad, które z pewnością przydadzą się w kształceniu śpiewu i dykcji. Z tego miejsca na łamach naszego Tygodnika Parafialnego pragniemy jeszcze raz podziękować tej fantastycznej czwórce, która poświęciła swój czas naszej stoczkowskiej młodzieży. Dziękujemy za cierpliwość, zrozumienie, mobilizację, za te krople potu wylane podczas zajęć tanecznych, a także za te świetne rady, które zapewne pomogą tym młodym ludziom w zmaganiach na deskach teatru. Każdy z uczestników liczy, że za rok, a może już wcześniej będzie mógł ponownie przeżyć taką fantastyczną przygodę.

Sebastian Łukasik

W organizację Warsztatów Teatralnych włączyło się wiele osób i instytucji. Podziękowania należą się szczególnie p. Małgorzacie Gołęgowskiej Dyrektor ZS w Stoczku Łukowskim i p. Wiesławie Milczuk Dyrektor ZO w Stoczku Łukowskim za udostępnienie sal i sprzętu na zajęcia, p. Burmistrzowi i Miastu Stoczek Łukowski, ZAZ, zajazdowi "Rosa", parafii w Stoczku Łukowskim, młodzieży, która pomagała ks. Krzysztofowi przy obsłudze przedsięwzięcia i wielu innym osobom pomagającym w organizacji warsztatów.



 Przedstawienie p.t.„Paulina Jaricot” 

Od dłuższego czasu Młodzieżowy Zespół Teatralny przygotowywał się do wystawienia sztuki opartej na biografii napisanej przez s. Cecilia Giacovelli p.t. „Paulina Jaricot”. Planowana na połowę lutego premiera przedstawienia nie powiodła się ze względu na silne mrozy. 13 maja b.r. nadarzyła się ku temu stosowna okazja. Jak wiemy, dla całego Kościoła jest to data szczególna – rocznica objawień w Fatimie, rocznica zamachu na papieża Jana Pawła II i maj jako miesiąc maryjny. Przedstawienie miało również szczególnego odbiorcę – byli to przede wszystkim przedstawiciele Kół Różańcowych, których założycielką była Paulina Jaricot oraz kandydaci do Bierzmowania, których zadaniem jest szukanie pozytywnych wzorców, które pomogą w dojrzałym życiu. Postać sługi Bożej Pauliny – jest niezwykle interesująca, ale również bliska osobom, które borykają się z różnymi trudnościami i którym na sercu leży dobro Kościoła.

„Prawdziwa córa Kościoła, tak bezkompromisowo oddana sprawie dalekich misji i równocześnie tak przejęta problemami otaczającego ją świata robotniczego. Musiała ona bardziej niż inni napotykać, akceptować i pokonywać z miłością wiele przeszkód, porażek, upokorzeń, opuszczenia, które dały jej dziełu znamię krzyża i przedziwną owocność (…). Z ziarna, które Maria Paulina skromnie wrzuciła w ziemię, wyrosło wielkie drzewo – Dzieło Rozkrzewiania Wiary (…). Do podążania śladami Marii Pauliny Jaricot w tym konkretnym zaangażowaniu zaproszony jest cały Kościół.”

Papież Paweł VI

„Szukam przed Bogiem sposobu, który zaradziłby zniechęceniu, nieobyczajności i rozgoryczeniu, które coraz bardziej uwidoczniają się wśród mas. Wydaje mi się dzisiaj, że nabrałam pewności, iż trzeba przede wszystkim przywrócić robotnikowi jego godność ludzką, wyrywając go z rytmu pracy nie pozostawiającego chwili wytchnienia; jego godność ojcowską, pozwalając mu skosztować słodyczy i uroku życia rodzinnego; jego godność chrześcijańską, zapewniając mu radość domowego ogniska, pociechy i nadzieje, jakie niesie religia. Krótko mówiąc, chciałabym, aby przywrócono męża żonie, ojca dziecku i Boga człowiekowi…” – jak aktualnie brzmią wypowiedziane ponad 150 lat temu słowa Pauliny Jaricot.

Nie tylko za życia doznała wyjątkowo licznych „przeszkód, porażek, upokorzeń, opuszczenia, które dały jej dziełu znamię krzyża i przedziwną owocność” (papież Paweł VI). Mimo że właśnie minęła 150. rocznica jej śmierci (9 I 1862 – 9 I 2012), wciąż pozostaje prawie nieznana, jakby w cieniu swych dzieł. Mało kto wie, że Paulina Jaricot dała początek stowarzyszeniu Żywego Różańca (1826 r.), którego koła znajdują się dziś niemal w każdej parafii, a założone przez nią Dzieło Rozkrzewiania Wiary (1822 r.) wraz z Żywym Różańcem to modlitewna pomoc dla misji całego świata.

Tym razem Młodzieżowy Zespół Teatralny sięgnął po dramatyczny, nie komediowy, gatunek teatralny. Historia Pauliny Jaricot była typowym dramatem, historią, która miała wzbudzić refleksję, zmusić do myślenia. Jednak, oprócz zmiany gatunku dla widza, była to również zmiana dla „aktorów”, czyli młodzieży, która musiała wczuć się w rolę, aby dobrze oddać realia epoki.

            Punktualnie o godzinie 15.30, drzwi na salę widowiskową Miejskiego Ośrodka Kultury zostały otwarte. Miejsca na widowni nie do końca wypełnione, ale mimo wszystko sztukę czas zacząć. Kurtyna i… dobrze znani z ról komediowych ról aktorzy, tym razem mają budzić zastanowienie. Ksiądz w płomiennym kazaniu, Paulina, w głębokich przemyśleniach, rodzeństwo, powołane do służby czy inni, którzy dotychczas wzbudzali uśmiech, tym razem mają pobudzić do refleksji. 

Całość kończy się trudną sceną umierającej Pauliny, która dla obserwatora, nieznającego historii mówi niewiele. Mimo wszystko widzowie dają wyrazy wdzięczności. „Przedstawienia Młodzieżowego Zespołu Teatralnego są wspaniałe, bez względu na formę – mówi pani Anna, zaraz dodając – musicie częściej wystawiać teatr, to jest po prostu potrzebne. Inny głos mówi – Młodzież w Stoczku po raz kolejny pokazała, że można, ze nie trzeba wielkich środków, aby coś stworzyć.

Młodzieżowy Zespół Teatralny szykuje się do wakacji, przed nami warsztaty teatralne. Dziękujemy wszystkim, którzy wsparli naszą działalność i mamy nadzieję, że kolejne spektakle będą wzbudzać równie wielkie zainteresowanie jak dotychczas, „bo młodzieżowy Zespół Teatralny w Stoczku, po prostu jest potrzebny”.

W przedstawieniu udział wzięli: Agnieszka Woźniak, Paweł Walecki, Łukasz Soczewka, Kinga Wołoszka, Kamil Kozieł, Bartosz Osiak, Rafał Dynek, Radosław Sałasiński, Adrian Sidor, Sebastian Sobiech, Paulina Chudek, Paweł Flis, Mateusz Piskorz, Emilia Rosa, Paulina Pietrzak, Marta Sitkiewicz, Andżelika Domań; obsługa techniczna – Piotr Flis, muzyka – Mateusz Sałasiński i Michał Flis, kostiumy i charakteryzacja – Małgorzata Woźniak, reżyseria – ks. Krzysztof Chaciński.

Red.


Misterium 

Już po raz drugi, młodzież z Zespołu Teatralnego w Stoczku Łukowskim podjęła się przygotowania Misterium Męki Pańskiej. W tym roku, inaczej niż poprzednio, nie miało ono formy procesji ulicami miasta, a zostało wystawione w kościele jako forma komentarza wprowadzającego w tajemnicę dnia w czasie Triduum Paschalnego.

Pierwszym dniem była Wielka Środa. Wtedy odbyła się uczta u Szymona i spotkanie Judasza z Arcykapłanami, które stanowią niejako wstęp do dalszych wydarzeń, jakie miały miejsce w późniejszym czasie. Uwagę widza przykuwały stroje, które wystylizowane na lata epoki, dodawały wielkiego realizmu wszystkim scenom. – Te sceny pozwalają zobaczyć, jak to wszystko się zaczęło, daje możliwość głębszego wejścia w to co się wtedy działo – mówił jeden z widzów, zaraz po występie.

Drugą odsłoną Misterium była wielkoczwartkowa Ostatnia Wieczerza. Długi stół ustawiony na środku Kościoła, przy nim trzynastu mężczyzn ubranych w stroje, a wkoło tłum współczesnych ludzi, przyglądających się ustanowieniu Eucharystii. Potem ogród Oliwny, strach Jezusa i śpiący uczniowie. Na koniec pocałunek zdrady i pojmanie pośród uciekających apostołów. Każda ze scen zagrana bardzo realistycznie, pozwalała przeżywać każdą chwilę tego wydarzenia. – Te obrazy dają do myślenia – komentował zaraz po występie Pan Jan. W ocenie wielu obserwatorów, siłą takiego przekazu była dynamika wydarzeń. To co widzieliśmy chwilę przed Liturgią, zobaczyliśmy jeszcze raz w jej trakcie, tylko szerzej, pełniej.

Ostatnią częścią Misterium, były wydarzenia Wielkiego Piątku i sąd nad Jezusem. Chrystus, stojący na najniższym stopniu ołtarza, a na ambonie Piłat wydający wyrok skazujący. Między nimi tłum, krzyczący: Ukrzyżuj! i mnóstwo widzów. Mocnym obrazem tego dnia był widok umęczonego Jezusa na stopniach ołtarza, chwiejącego się na nogach, rozmawiającego z Piłatem, a potem wyjście przez środek kościoła, pomiędzy milczącym tłumem. Tu również nastąpiła relacja pomiędzy wprowadzeniem a liturgią, kiedy Ci sami żołnierze, prowadzący Jezusa, potem wnoszą do Świątyni ogromny Krzyż do adoracji.

Całe Misterium, przygotowane przez Młodzieżowy Zespół Teatralny, pod kierunkiem księdza Krzysztofa Chacińskiego i pomocy Pani Małgorzaty Woźniak, zostało ocenione bardzo wysoko. Wiele osób podkreślało emocje, jakie towarzyszyły oglądaniu tych zdarzeń akurat w dniach, w których liturgicznie je wspominamy. Nie da się nie zauważyć, że MZT wrósł już jako integralna część w życie parafii. Pozostaje mieć nadzieję, że kolejne inicjatywy będą równie udane i dostarczą równie wiele wzruszeń i powodów do zastanowienia.

Paweł Walecki

Oto jak wyglądała obsada ról:

Jezus – Rafał Dynek; Piłat – Paweł Walecki; Szymon – Piotr Rosa; Apostołowie: Judasz – Bartosz Osiak, Piotr – Radosław Sałasiński, Jan – Sebastian Łukasik oraz Sebastian Sobiech, Kamil Bąk, Mateusz Piskorz, Łukasz Rombel, Michał Nić, Patryk Kosut, Hubert Piszcz, Kacper Soćko, Maksym Staniszewski; Setnik – Piotr Wojtasik; Żołnierze – Robert   Bartoszewski,   Kacper  Staniszewski,   Przemysław

Zadrożny, Norbert Lewandowski; Barabasz – Bartek Kowalczyk; Arcykapłani: Paweł Flis, Łukasz Soczewka, Adrian Sidor; Maria Magdalena – Kinga Wołoszka; Anioł – Agnieszka Woźniak; Sługa – Kamil Kozieł; Śpiew – chór parafialny; Tłum – uczennice ZO w Stoczku Łukowskim; Muzyka – Michał Flis i Mateusz Sałasiński.


MZT pojechał na "Zaczarowanych"

15 marca już po raz  drugi grupa dzieci i młodzieży związana z  naszym stoczkowskim teatrem udała się do Warszawy. Tym razem przedstawienie, które mogli zobaczyć uczestnicy wyjazdu nosiło tytuł „Zaczarowani”. „Zaczarowani” to kolejna propozycja Teatru Muzycznego TINTILO. Musical przygotowany dla dzieci i młodzieży w reżyserii Teresy Kurpias-Grabowskiej z muzyką Anny Bajak i Marcina Kuczewskiego w oprawie plastycznej Ilony Zajączkowskiej i Fliory Salachiewy. Kanwą przedstawienia są wybrane  motywy baśni Hansa Chrystiana Andersena „Dzikie Łabędzie”.

Jest to historia księżniczki Elizy, która dziergając z włókien pokrzyw rycerskie koszule wybawiła z mocy złych czarów swoich braci zaklętych w dzikie łabędzie. Wzruszająca opowieść o braterskiej miłości, która jest w stanie pokonać nawet największe przeciwności losu i zwyciężyć w nierównej walce ze złem, bardzo podobała się oglądającym. Tym  bardziej, że występowali w niej nasi zaprzyjaźnieni z Warsztatów Teatralnych aktorzy.

Po przedstawieniu stoczkowianie mogli spotkać się z odtwórcami głównych ról. Damian Kaczor grający Sondrea, starszego brata Elizy wraz z koleżankami opowiedział o  kulisach pracy aktorskiej. Przytoczył ciekawe historie, śmieszne zdarzenia oraz pokazał kilka rekwizytów specjalnie zamówionych do przedstawienia. Odpowiadał także na pytania związane z teatrem.

To spotkanie jak i przedstawienie z pewnością na długo pozostanie w pamięci i wzbogaci warsztat artystyczny naszej młodzieży.


Dzień kobiet w Stoczku Łukowskim 

Ziarnko grochu czyli zamiana ról

Jak każdego roku na początku marca, wszyscy panowie, czy to mali chłopcy czy dorośli mężczyźni, pamiętają o kobietach. W tych dniach, jeszcze bardziej doceniamy rolę kobiet w naszym życiu  dlatego składamy im życzenia, dajemy prezenty.  

Na pomysł zrobienia niespodzianki dla kobiet wpadła męska część Młodzieżowego Zespołu Teatralnego działającego przy parafii Stoczek Łukowski. Wspólnie z Księdzem Krzysztofem Chacińskim postanowili przygotować spektakl.  Jak postanowili tak zrobili. Premiera odbyła się
10 i 11 marca w Miejskim Ośrodku Kultury w Stoczku.

Sztuka nosi tytuł „ZIARNKO GROCHU – HISTORIA PRAWDZIWA”. Jest to inspirowana baśnią, osadzona w bajkowej scenerii - komedia, w której zarówno męskie, jak i damskie role przypadły mężczyznom.  Księżniczki, Królowa, Pirlipatka… a na scenie ubrani w kolorowe suknie, peruki i z makijażem na twarzach mężczyźni. Trzeba przyznać, że niecodzienny widok.

Premiera zarówno w sobotę, jak i niedzielę została zaplanowana na godzinę 17.40. Sala dawnego kina wypełniła się po brzegi. Kilka słów wstępu i kurtyna w górę. Zaczęło się. Na scenie Błazen, Król, Mistrz, Paź – wszyscy w kolorowych strojach deklamują przepełnione humorem dialogi. Sala huczy od śmiechu. – Tego nie da się opisać słowami. To trzeba zobaczyć – mówiła zaraz po spektaklu Pani Małgosia. – Dawno się tak nie uśmiałam. Dziękuje – dodaje inna pani, która właśnie wyciera oczy od łez.

Całość zakończyła się wykonaniem piosenki Andrzeja Rosiewicza „Najwięcej witaminy…” oraz wręczeniem wszystkim Paniom symbolicznego tulipana oraz lizaka w kształcie serca, na osłodę życia. Był to kolejny spektakl w wykonaniu stoczkowskiej młodzieży. W swoim dorobku mają już miedzy innymi takie premiery jak Dziady, Opowieść wigilijna czy Misterium Męki Pańskiej ulicami miasta. Co warte podkreślenia, jest to grupa nieformalna, która nie otrzymuję żadnej dotacji ani środków na swoją działalność. Wszystko robią sami, a stroje dobierają najczęściej przeszukując szafy rodziców
i dziadków, rzadziej korzystają z wypożyczalni, czy zamawiają coś specjalnego.

Na zakończenie niedzielnego przedstawienia młodzież pamiętał również o innym ważnym wydarzeniu, które przypada w połowie marca – urodzinach swojego opiekuna – Księdza Krzysztofa. Cała sala odśpiewała gromkie sto lat, były życzenia i skromny prezent od całego Młodzieżowego Zespołu. Ksiądz Krzysztof nie krył wzruszenia.

- Brak słów... I tylko z głębi serca można powiedzieć DZIĘKUJĘ, DZIĘKUJEMY, bo w innymi sposób trudno wyrazić radość, jaką nam sprawili nasi panowie!- kończy Pani Małgosia. Młodzież już snuje plany na kolejne przedstawienia, zapał rośnie, a pomysły rodzą się same. Może to dobry znak dla Stoczka Łukowskiego, w którym tradycję teatralne były od zawsze. Czas pokaże.

Paweł Walecki
 

Obsada ról wyglądała następująco:

Królowa – Paweł Walecki,

król – Rafał Dynek,

Książe – Łukasz Soczewka,

mistrz – Piotr Wojatsik,

błazen – Kamil Kozieł,

paź – Łukasz Rombel,

księżniczka Pirlipatka – Bartosz Osiak,

 księżniczka Srebrna Chmurka – Krzysztof Tomaszewski,

księżniczka Marcepanu – Paweł Flis,

Księżniczka Pięciu Sosen – Piotr Rosa,

księżniczka Wędrowniczka – Radosław Sałasiński,

narrator – Adrian Sidor,

służący – Mateusz Piskorz,

podkład muzyczny – Mateusz Sałasiński,

obsługa techniczna – Piotr Flis.

Dzieło wsparli przez wypożyczenie rekwizytów i pomoc: p. Agnieszka Barej wraz ze współpracownikami, p. Wiesława Milczuk, Agnieszka i Maria Basek, Ośrodek „Izydory”.

Opinia o sztuce

„Księżniczka na ziarnku grochu”! Słyszeliśmy od jakiegoś czasu, ale ... tylko tyle, bo to miała być niespodzianka dla wszystkich pań, dziewcząt, babć, mam, sióstr, cioć i koleżanek z okazji Dnia Kobiet. Przygotowywali ją wszyscy panowie z MZT (na czele z Ks. Krzysztofem) działającego w naszej parafii.

Pierwszy spektakl odbył się w sobotę. Nie mogłam go obejrzeć, ale ciekawa – jak to kobieta ;) – napisałam sms-a z pytaniem, jak udał się występ. Dostałam odpowiedź: „Tego nie da się opowiedzieć, to trzeba zobaczyć.” Rzeczywiście! Wybrałam się w niedzielę i od momentu, kiedy weszłam na salę naszego kina, i rozpoczął się występ, nie przestawałam się szczerze śmiać. Spektakl od początku do końca dosłownie nasiąknięty dobrym dowcipem i humorem jak przysłowiowa gąbka!

A nasi panowie – PRZEŚLICZNE KSIĘŻNICZKI! KRÓL, KSIĄŻĘ, BŁAZEN, MISTRZ DWORU, PAŹ, NARRATOR, KRÓLOWA z imponującymi ATUTAMI KOBIECOŚCI – TYLKO POZAZDROŚCIĆ!

Nie chcę nikogo wyróżniać, bo dosłownie PODZIWIAM ICH WSZYSTKICH! Stroje bogate, że nie pogardziłby nimi żaden władca! Byli tak przygotowani, że zadbali nawet o własnoręcznie wykonany manicure (mój głęboki szacunek, bo sama mam z tym zawsze trudności).

Gry nie powstydziliby się zawodowi aktorzy – scenariusz osnuty na znanej i popularnej baśni, ale teksty często tworzone „na poczekaniu”, dodatkowo zabarwione lokalnymi realiami, co jeszcze potęgowało radość i wywoływało gromki śmiech widzów.

Małgorzata Woźniak


MZT na „Dziadku do orzechów” w Siedlcach 

13 stycznia b.r. grupa osób z MZT  obejrzała balet współczesny p.t. „Dziadek do orzechów” w wykonaniu Teatru Tańca Caro Dance z Siedlec w choreografii Iwony Marii Orzełowskiej.

Znana baśń autorstwa E.T.A. Hoffmanna z muzyką Piotra Czajkowskiego, familijne przedstawienie, związane z tradycją bożonarodzeniową,  porusza odwieczną tematykę walki dobra ze złem. Magię widowiska podkreśla przepiękna muzyka klasyczna brzmiąca nowocześnie między innymi porywający Walc Kwiatów – jeden z najpiękniejszych walców na świecie, Taniec żołnierzyków – ponadczasowy hit oraz urok bożonarodzeniowej scenografii, wszystko oprawione wspaniałym wykonaniem Mistrzów Świata, wielokrotnych finalistów i laureatów programu You Can Dance – aktorów Teatru Tańca Caro Dance.

Choć podczas przedstawienia nie pada ani jedno słowo, to całą treść można wyczytać z tańca i ruchu scenicznego. Nasi stoczkowscy aktorzy mogli zobaczyć inny niż zwykle sposób wyrażania treści i emocji. Jednak, jak sami twierdzą, w takiej formie scenicznej raczej siebie nie widzą. A może jednak …

Ks. Krzysztof


Opowieść wigilijna, czyli występ MZT   

„Wracając do świąt Bożego Narodzenia (...),

jest to dla mnie najpiękniejsza chwila w roku:

chwila dobroci, przebaczenia uraz, zabawy, (...);

jest to dzień, w którym wszyscy (...) cieszą się i radują (...),

w bliźnich widzą tylko braci i towarzyszów pracy.

(...) Niech będą pochwalone święta Bożego Narodzenia!”

                                   Opowieść wigilijna Charles Dickens

Mając na uwadze słowa, które w utworze wypowiedział Alfred – siostrzeniec Ebenezera Scrooge’a, postanowiliśmy pokazać ich ponadczasowość i zwrócić uwagę na to, jak ważna jest radość, dobroć i miłość wobec bliźnich; jak pracując nad sobą, można zmienić się, radując wokół wszystkich ludzi, a w ten sposób uszczęśliwić i siebie.

W przygotowania spektaklu zaangażowało się, jak podane było do wiadomości we wcześniejszym Tygodniku Parafialnym, wiele życzliwych osób, bez wsparcia których spektakl nie udałby się tak, jak wyglądał w ostateczności. Próby do scen „na żywo” trwały w każdej wolnej chwili. Oprócz tego nagrywane były fragmenty spektaklu, wybierane i montowane te najlepsze ujęcia. Dobierany najodpowiedniejszy strój dla każdego z występujących, dodawane rekwizyty, planowana charakteryzacja...

I ... przyszedł czas wystawienia przygotowywanej przez nas „NASZEJ SZTUKI”!

Pierwszego dnia świąt spotkaliśmy się o wiele wcześniej, by mieć czas na niezbędne przygotowania. Byliśmy trochę podenerwowani, a już na pewno podekscytowani. Na miarę naszych możliwości staraliśmy się wszystko „dopiąć na ostatni guzik”, Zastanawialiśmy się jednak  czy publiczność będzie chciała „zaszczycić” nas swą obecnością, czy przy dużym audytorium nie sparaliżuje nas strach i czy nam się uda tak, jak planowaliśmy, jak było wszystko ustalone...

            W miarę upływu czasu, kiedy „wpadliśmy w wir ostatnich przygotowań”, lęk zaczął ustępować, a kiedy widzieliśmy, że widzów na sali gromadzi się coraz więcej, pomyśleliśmy, że musimy, wykonać tę „robotę” najlepiej, jak możemy!

            Wyciszenie za kulisami, ustalona muzyka puszczona przez Piotra Poźniaka, wstęp narratora przedstawiony przez Natalię Woźny i ... pierwsza scena, w której wystąpił Rafał Dynek jako główny bohater i Paweł Walecki grający pracownika Scrooge’a...

            Resztę ... niech dopowiedzą widzowie!

Z naszej strony bardzo, bardzo dziękujemy im za obecność podczas tych dwóch dni świąt, kiedy graliśmy „Opowieść wigilijną”. Bez nich nasza praca przecież nie miałaby sensu.  

Chcieliśmy także bardzo serdecznie podziękować za przybycie na nasz spektakl naszym Gościom i Przyjaciołom z teatru w Warszawie. Chociaż były święta, które mogli spędzić z Najbliższymi, udali się do nas. Jesteśmy im za to bardzo wdzięczni i jeszcze raz gorąco dziękujemy!

Wydaje nam się też, że przesłanie Opowieści wigilijnej udało nam się przekazać, bo wiemy też na pewno, że i nas ta praca nad spektaklem bardzo, bardzo zbliżyła, a to jest chyba jednak najważniejsze – wspólne działanie, tworzenie, zaangażowanie w dzieło, a potem duża, duża radość, jeśli się coś uda, jeśli się coś komuś spodoba!

Małgorzata Woźniak

Marcin: Na wystawioną w pierwszy dzień świąt "Opowieść Wigilijną" warto było się wybrać, do na co dzień opuszczonego kina po którym pozostało tylko echo. Gromkie brawa na koniec przedstawienia niech służą za recenzję ciężkiej pracy włożonej przez cały zespół MZT.

Kurka: Kolejne duże brawa dla młodzieżowej grupy teatralnej animowanej przez księdza Krzysztofa. Duże brawa dla wszystkich, którzy ten entuzjazm twórczy wsparli - a było ich wielu, sadząc z podziękowań po występie. Największe wyrazy uznania składam jednak nie gwiazdom tego wieczoru, które zabłysły na naszej scenie, choć doceniam ogromny postęp w ich umiejętnościach (odtwórcę głównej roli osobiście namawiałabym na rozważenie możliwości zdawania do szkoły teatralnej), ale duszy tego przedsięwzięcia - księdzu Krzysztofowi. Po świątecznych prezentacjach stoczkowskiej wersji "Opowieści wigilijnej" utwierdzam się w przekonaniu, że najcenniejszym kapitałem naszego niezbyt bogatego miasteczka - jest kapitał ludzki.

Kasia: Stoczkowska Opowieść wigilijna to sztuka na jakie dawno nie byłam. Świetny pomysł i wspaniałe wykonanie, zachwycająca charakteryzacja i scenografia, która mimo swej prostoty w pełni oddawała powieść Dickensa. Stoczkowska Młodzież po raz kolejny pokazała, że potrafi i da redę. Wielkie brawa i gratulacje. Oby tak dalej.

 Łukasz: uważam, że bardzo profesjonalnie przygotowana sztuka. Zaskoczyły mnie stroje, scenografia i charakteryzacja. Całość uważam za bardzo dobrze przygotowany teatr, który otarł się o profesjonalny teatr. W przyszłości warto rozważyć rezygnację z nagłośnienia, bo w niektórych momentach rozpraszało widza, niemniej ze wszystkich wystawionych przez MZT Opowieść Wigilijną uważam za najlepszą.

Opinie zebrał Paweł Walecki

Obsada ról w przedstawieniu wyglądała następująco:

- Scrooge – Rafał Dynek,

- Fred – Kamil Kozieł,

- Bob – Paweł Walecki,

- Żona Boba – Karolina Wróbel,

- Mężczyzna – Grzegorz Zasuwik,

- Marley – Radosław Sałasiński,

- Duch I – Łukasz Soczewka,

- Duch II – Bartosz Osiak,

- Duch III – Paweł Flis,

- Fezzwig – Piotr Rosa,

- Bella – Kinga Wołoszka,

- Dilber – Agnieszka Woźniak,

- Joe – Piotr Wojtasik.

W pozostałych rolach wystąpili: Karolina Jurzysta, Łukasz Rombel,   Adrian   Sidor,   Kacper   Staniszewski,   Sebastian Sobiech, Klaudia Sidor, Aleksandra Soćko, Oszkiel Ewelina, Sebastian Łukasiuk, Paulina Chudek, Karolina Senterkiewicz, Paulina Pietrzak, Kacper Soćko, Norbert Lewandowski, Mateusz Piskorz, Maurycy Bombiak, Emilka Kosut, Julia Buczyńska, Milena Kwiatkowska, Patryk Kwiatkowski, Natalia Woźny.

O zaplecze techniczne zatroszczyli się: Krzysztof Tomaszewski (światła), Piotr Flis, Michał Flis, Piotr Poźniak (nagłośnienie), Grzegorz Zasuwik, który także opracował projekcję filmu, Artur Wołoszka, Mateusz Sałasiński.

Za pomoc w realizacji projektu dziękujemy:

- Restauracji „Izydory” – za wynajęcie lokalu i poczęstunek,

- Dyrekcji kina „Echo” za udostępnienie Sali i zaplecza,

- Dyrekcji ZO w Starej Prawdzie za wypożyczenie sprzętu nagłaśniającego,

- Dyrekcji ZO w Starej Róży za wypożyczenie sprzętu,

- Zakładowi pogrzebowemu „Szymon” za wypożyczenie rekwizytów,

- p. kościelnemu i jego firmie za pomoc w przygotowaniu jednej ze scen,

- p. Woźniakom za udostępnienie pokoju do nagrania i rekwizytów,

- p. Annie Rombel za udostępnienie mieszkania i rekwizytów,

- p. Wiesławie Milczuk za udostępnienie rekwizytów,

- p. Szymanikom za udostępnienie mieszkania,

- Marii i Agnieszce Basek za udostępnione rekwizyty,

- p. Zbigniewowi Dylewiczowi za przywiezienie sprzętu nagłaśniającego i wielu wielu innym osobom, które wspierały nasze przedsięwzięcie.

Ks. Krzysztof Chaciński


Nowy spektakl !

Młodzieżowy Zespół Teatralny ruszył z przygotowaniem świątecznego spektaklu p.t. „Opowieść wigilijna” na podstawie książki Karola Dickensa. Zostały już obsadzone role, rozdane teksty i rozpoczęły się próby. Ks. Krzysztof wraz z p. Małgorzatą Woźniak dopracowują scenariusz, dobierają właściwe stroje i zbierają rekwizyty.

Młodzież pieczołowicie uczy się swoich tekstów i wczuwa się w grane postaci. Przy okazji rodzi się wiele nowych pomysłów, jak ubogacić scenariusz, aby poruszyć widza. Mamy nadzieję, że przygotowania prowadzone na tak szeroką skalę wydadzą dobry owoc i przyniosą radość oglądającym.

Premiera przedstawienia planowana jest na pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia. Powtórka w drugim dniu o wieczorowej porze. Już teraz serdecznie zapraszamy.

MZT


Przygoda z teatrem...

Dnia 13.12.2011r. (czwartek) pięćdziesięcioosobowa grupa ze Stoczka Łuk. wyruszyła do Teatru Muzycznego „Tintillo” w Warszawie.

Uczestnikami wyjazdu byli uczniowie z Zespołu Oświatowego w Stoczku Łukowskim wraz z wychowawczyniami, członkowie Młodzieżowego Zespołu Teatralnego działającego przy parafii pw WNMP w Stoczku Łukowskim i sympatycy.

Wyjazd zorganizował ks. Krzysztof Chaciński. W spektaklu mogliśmy brać udział dzięki życzliwości Damiana Kaczora, który „przypilnował” bilety dla całej naszej gromadki.

Jechaliśmy z radością podwójną, bo cieszyliśmy się, że obejrzymy ciekawe widowisko i spotkamy się z przyjaciółmi prowadzącymi u nas czerwcowe Warsztaty Teatralne – Martą Rytter, Olgą Izdebską, Olgą Tomaszewską, Bartłomiejem Kozielskim i oczywiście Damianem Kaczorem, którzy występowali w spektaklu.

Kiedy udało się naszemu kierowcy autobusu przebrnąć przez wszystkie „korki” w stolicy, dojechaliśmy do teatru tuż przed rozpoczęciem sztuki, mogliśmy już w końcu zająć miejsca na widowni i poddać się magii teatru.

Zbliżają się święta Bożego Narodzenia, więc musical „Był dzień Wigilii...” zrealizowany na motywach „Opowieści wigilijnej” K. Dickensa przepięknie wprowadził nas w ten świąteczny nastrój pełen miłości, ciepła i pokoju.

Wśród grających wypatrywaliśmy naszych znajomych i z wielką przyjemnością poznawaliśmy ich, gdy wcielali się w role poszczególnych bohaterów, tańczyli i śpiewali kolędy.

Musical bardzo się wszystkim podobał. Przeżywaliśmy razem ze Scrooge’m odwiedziny kolejnych zjaw a potem autentycznie cieszyliśmy się z jego przemiany duchowej. Teatr to magia – tak krótko można by było określić to, co dzieje się na deskach sceny!

Ale, ale ... nasz wyjazd był naprawdę przygodą z teatrem, bo po spektaklu zostaliśmy zaproszeni na scenę a potem za kulisy. Obejrzeliśmy teatr z drugiej strony! J Damian Kaczor oprowadzał nas po różnych pomieszczeniach i pokojach, w których znajdowały się kostiumy, rekwizyty i wszelka aparatura techniczna niezbędna podczas wystawiania sztuki. Przedstawiał nam różnych pracowników teatru i opowiadał o ich zaangażowaniu w życie teatru. Usłyszeliśmy od Niego też wiele ciekawych humorystycznych historyjek związanych z aktorstwem i tym, czego widzowie nie są często świadomi, siedząc na widowni i oglądając sztukę.

Gdy zegar wskazał późne godziny wieczorne, żal było rozstawać się! Ale jeszcze przed pożegnaniem serdecznie zaprosiliśmy naszych przyjaciół na spektakl „Opowieść wigilijna” realizowany także na podstawie utworu K. Dickensa). Przygotowujemy go na święta Bożego Narodzenia. Obiecali, że do nas przyjadą! J

To popołudnie i wieczór było bardzo miłe i obfitowało w przeżycia. A naszą wizytę w teatrze długo, długo będziemy pamiętać. MARCIE, OLGOM, BARTŁOMIEJOWI I DAMIANOWI BARRRDZOOO DZIĘKUJEMY ZA ŻYCZLIWE PRZYJĘCIE NAS!

I czekamy już na następne spotkanie z Nimi!

 

 

AktualnościKancelariaDuszpasterzeWspólnotyHistoriaGaleriaCzytelniaArchiwum T.PLinkiKontakt